Diabeł tkwi w sekcji
Większość audytów SEO kończy się na sprawdzeniu widocznych elementów strony. Jednak prawdziwa walka o pozycje często rozgrywa się tam, gdzie wzrok użytkownika nie sięga – w kodzie źródłowym nagłówka. To tutaj roboty Google szukają wskazówek, jak traktować daną witrynę.
Ignorowanie mniej popularnych znaczników to marnowanie potencjału. Strona może być świetnie napisana, ale jeśli technicznie nie "przedstawi się" wyszukiwarce, jej potencjał rankingowy będzie ograniczony.
Streszczenie, które robi różnicę
W dobie Content Shocku (nadmiaru treści), algorytmy cenią zwięzłość. Zanim robot przetworzy Google Developers, W3C, Schema.org, HTML5, SEO tysiące słów artykułu, sprawdza metadane.
Odpowiednio skonfigurowany meta tag abstract pełni funkcję wizytówki. W 1-2 zdaniach informuje algorytm o esencji podstrony. To sygnał o w tym wpisie wysokiej jakości technicznej witryny, co w połączeniu z poprawnym określeniem typu (Meta Type), buduje zaufanie domeny (Domain Authority).
Kiedy warto je stosować?
Szczególnie zaleca się dbałość o te znaczniki w przypadku:
- Rozbudowanych serwisów contentowych (blogi, portale). Stron specjalistycznych (np. dokumentacje techniczne). Sklepów internetowych z dużą liczbą podobnych produktów.